Recepta na bycie szczęśliwą

Szczęście, jak wiele innych, jest pojęciem względnym. Dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego, w zależności od odczuwanych potrzeb. To możliwość ich zaspokojenia jest wyznacznikiem szczęścia. Realizując więc nasze potrzeby, czujemy się, jesteśmy szczęśliwi. Proste? No nie do końca. Bo najczęściej jest jednak tak, że szczęście kojarzymy z czymś przypadkowym, zupełnie od nas niezależnym. „Ten/ta to ma szczęście!” – słyszeliście lub sami pewnie powtarzaliście te słowa bez większego namysłu. A prawdą jest, że ten czy ta po prostu na to szczęście zapracowali. I, jak twierdzi Renata Wrona, Wy również możecie.

Bo z ciążą bywa bardzo różnie…

Co tu dużo ukrywać – temat ciąży jest mi niezwykle bliski, a na pewno niezbyt odległy, jeśli chodzi o moje własne doświadczenia. Wszak sama nie tak dawno (nieco ponad 2 miesiące temu) urodziłam Lidię. I była to jedna z najpiękniejszych i najbardziej wyczekiwanych chwil w moim życiu. Z przyjemnością i tym większą ciekawością sięgnęłam więc po kolejną powieść Magdaleny Majcher, której premiera – UWAGA – już 11 stycznia!

Żegnaj 2016, witaj 2017!

Jakiś czas mnie tutaj nie było. Ale jeśli śledzicie mnie na Facebooku i Instagramie, to wiecie, że miałam ku temu bardzo konkretny powód. 5 listopada 2016 r. urodziłam córeczkę, moją cudowną Lidię :) A zatem, co oczywiste, cały swój czas poświęciłam właśnie jej. Nie miałam więc możliwości zająć się blogiem. Nie miałam też do tego głowy. Powoli jednak wracam do pisania. Przyznaję, że trochę się za tym stęskniłam. Wszak minął kolejny rok… ;)

Kulturalne podsumowanie miesiąca #7

…Wrzesień, październik, listopad… i tak dalej i… coraz szybciej – chyba wszyscy znamy ten ból. Dlatego lubię się czasem na chwilę zatrzymać, by jeszcze raz spojrzeć wstecz, by sprawdzić, przypomnieć sobie, co też ciekawego działo się w moim życiu – również tym kulturalnym :) Dlatego nie przedłużając, przedstawiam Wam moje październikowe KULTURALNE PODSUMOWANIE MIESIĄCA.

kulturalne podsumowanie miesiąca październik

2 powody, dla których warto czytać… do brzuszka

Dzisiaj zaczynamy 40 tydzień. Nawet nie wiem, kiedy to zleciało. Tak długo jest już w moim brzuszku, tak bardzo się do tego przyzwyczaiłam… choć nie ma co ukrywać, nie zawsze jest lekko ;) W każdym razie czekamy z mężem na naszą córeczkę z coraz większą niecierpliwością. W gruncie rzeczy może do nas dołączyć już w każdej chwili… jesteśmy na to przygotowani (a przynajmniej tak nam się wydaje :)).

W ramach cyklu KULTURALNA MAMA chciałabym napisać Wam o pewnej czynności, którą mój mąż zapoczątkował, przynosząc do domu, dla Lidki, jej pierwszą książkę. Tak, postanowił zacząć czytać… do brzuszka. Poniżej znajdziecie zaś 2 zasadnicze powody, dla których warto to robić. Bo moim (naszym) zdaniem warto.

czytanie do brzuszka

Początki bywają trudne… chyba że ma się dużo szczęścia

Marek Krajewski jest znanym, cenionym (w 2005 r. zdobył Paszport Polityki) i bardzo poczytnym pisarzem powieści kryminalnych. Pierwszą książkę udało mu się wydać w 1999 roku. Napisał ją dwa lat wcześniej. Tym samym zapoczątkował popularny cykl o Eberhardzie Mocku, pracowniku wrocławskiego Prezydium Policji, w roli głównej. Niedawno ukazała się ósma część (o jakże wymownym tytule „Mock”), a ja miałam przyjemność ją przeczytać i – bo tak też cudownie się złożyło – wziąć udział w spotkaniu autorskim. O czym poniżej.

mock marek krajewski

Gdy zaufasz nie tym, co trzeba…

Dzisiaj swoją polską premierę ma książka, która zebrała świetne rekomendacje m.in. od takich pisarzy jak: Harlan Coben czy Tess Gerritsen. Przyznaję, że był to główny powód, dla którego z taką ciekawością sięgnęłam po ten tytuł, choć tym samym trochę się bałam, że treść nie będzie w stanie sama się obronić i że znowu zadziała jedynie świetnie poprowadzony marketing…

Zaryzykowałam.
Uff…