Cudowny zwykły chłopak

Kiedy tylko dowiedziałam się o jego istnieniu, jak najszybciej chciałam ugościć go w swoim domu. Chciałam poznać jego historię. Dowiedzieć się, czy jest mu dobrze, czy jest szczęśliwy. Cudowny chłopak – tak go nazwano, a ja miałam nadzieję, że nie zrobiono tego w sposób ironiczny. Wierzyłam bowiem, że za tym cudem kryje się coś więcej. Nie pomyliłam się.


Przeczytałam – polecam #3 (książki zebrane)

Zdając sobie sprawę, jak niewiele mam teraz czasu na pisanie bloga i chcąc ułatwić sobie nieco zadanie, wracam z cyklem PRZECZYTAŁAM – POLECAM. Książki zebrane, wybrane (a więc nie wszystkie) z ostatnich miesięcy, a prawie że roku, które przeczytałam i chciałabym Wam polecić (a o których nie powstały osobne wpisy), znajdziecie właśnie tutaj, poniżej, a wraz z tytułami moje krótkie OCHY i ACHY na ich temat. Książki bardzo różne, ale ja tak właśnie lubię czytać – nie ograniczając się w żaden sposób. Nie przedłużając…


Zaklęty Papier i jego Dwa oblicza

Zaklęty Papier to nowe wydawnictwo na polskim rynku. Powstało pod koniec 2016 roku (choć wszystko zaczęło się znacznie wcześniej). Jego współzałożycielką jest Agnieszka Pohl, nie od dziś związana i słusznie kojarzona z książkami (Obsesyjna Biblioteczka, Magazyn Obsesje). Kiedy więc dostałam od niej propozycję przedpremierowego zapoznania się z pierwszym tytułem, na który ona i jej mąż postawili (tak, tak, to rodzinna firma), nie mogłam, wręcz NIE CHCIAŁAM odmówić! Miałam przeczucie, że „Dwa oblicza” to pozycja, którą warto, a nawet trzeba przeczytać. Zaufałam Agnieszce i swojej intuicji. Jak dobrze, że się w tej kwestii nie pomyliłam, uff. Przyznaję jednak, że to, czego się spodziewałam po lekturze tej książki, nijak się miało do tego, co jako czytelnik otrzymałam…

dwa oblicza


Za takie grzechy musi być kara… śmierci

Nie znałam wcześniej twórczości Grzegorza Kalinowskiego. Nie czytałam jego książek z serii „Śmierć frajerom”, nie szukałam też recenzji na ich temat. Nie wiedziałam o tym autorze nic, a mimo to (i mimo tylu innych czekających na swoją kolej tytułów) zdecydowałam się na przedpremierowe przeczytanie jego najnowszej powieści. Nie wiem, co mnie podkusiło – opis, gatunek, klimatyczna okładka…? No bo na pewno nie nadmiar wolnego czasu. Chyba zdałam się po prostu na swoją intuicję i jak to zwykle wówczas bywa – nie zawiodłam się. A wręcz przeciwnie! Bardzo polubiłam się z piórem Kalinowskiego. „Pogromca grzeszników” to był strzał w dziesiątkę!

pogromca grzeszników


Nie ma tego złego, wszak po jesieni przychodzi zima…

Nie wszyscy są fanami powieści obyczajowych. Ja sama miewam z nimi problemy. Bywa, że drażnią mnie treści takich książek – historie „smutnych” ludzi, nie radzących sobie z własnym życiem. I nie jest to bynajmniej kwestia braku empatii z mojej strony. Wszystko zależy tak naprawdę od autora, od tego, w jaki sposób wykreował swoich bohaterów, jakie nadał im cechy, czym ich wyróżnił od pozostałych, w jakiego rodzaju rozmowach pozwolił im uczestniczyć (dialogi, dialogi, dialogi!), jak ich poprowadził. Tak, to właśnie postaci z krwi i kości, autentyczne i ciekawe zarazem, mają największe znaczenie w tego typu powieściach. Muszą mnie do siebie przekonać. Bo reszta to już samo życie. W najnowszej książce Magdaleny Majcher „Wszystkie pory uczuć. Jesień” (premiera już 27 września) – przyznaję – bywało różnie.

wszystkie pory uczuć


A gdyby tak jednak zaufać

Jojo Moyes skradła moje serce wiele lat temu, znaną już chyba wszystkim (również dzięki ekranizacji) książką „Zanim się pojawiłeś”. Jeszcze wiele innych pozycji jej autorstwa przede mną, ale po lekturze tej ostatniej tylko się utwierdziłam w przekonaniu, że to jedynie kwestia czasu, gdy po nie sięgnę. Tak, „We wspólnym rytmie” to kolejny tytuł, który mnie zachwycił. Choć zapowiadało się zupełnie inaczej.

we wspólnym rytmie


Baśń, o której zapewne jeszcze nie słyszeliście!

Ostatni raz czytałam baśnie jakieś 3 lata temu, na dodatek były one skierowane (nie bez przyczyny!) do dorosłych i młodzieży. Co się tyczy typowych baśni dla dzieci – z tymi nie miałam styczności znacznie dłużej. Niemniej córcia mi rośnie i za jaaakiś czas na pewno będę chciała ją z pewnymi tytułami zapoznać. Czy „Baśń o perle” będzie jednym z nich? O tym poniżej.