Kortez

Po raz pierwszy usłyszałam go w grudniu 2015 r., w programie Kuby Wojewódzkiego. Zaśpiewał wtedy skomponowaną przez siebie, dla syna, kołysankę. Oniemiałam. Kim on jest i skąd się wziął? Patrząc na niego, w ogóle nie spodziewałam się takiego głosu. Nie od dziś jednak wiadomo, jak bardzo pozory mylą. Kortez, swoim głębokim, nieco szorstkim, a jednak bardzo ciepłym, melodyjnym wokalem, skupił na sobie całą moją uwagę. Uwielbiam takie odkrycia! Zaintrygował mnie na tyle, iż było pewne, że będę musiała poznać go nieco bliżej.

kortez


Podróż wśród planet i gwiazd – nie tylko dla młodzieży

Nie ma co się oszukiwać. Do młodzieży to ja już od dawna nie należę. Choć, gdyby przestać patrzeć na metryczkę, to nieraz czuję się tak, jakbym dopiero co przekroczyła ten symboliczny próg dorosłości. A to już 10 lat minie w kwietniu… W każdym razie przyznaję się – mimo coraz szybciej upływających lat nadal zdarza mi się sięgać po literaturę – uwaga – młodzieżową :) Mam wówczas – rzecz oczywista – ogromne obawy. Zadaję sobie w myślach pytanie: czy jesteś pewna, że chcesz to zrobić? Czy oby twój czas na tego typu książki nie minął bezpowrotnie? No tak, pytania jak najbardziej na miejscu i dość mocno uzasadnione, zazwyczaj więc odpowiadam na nie kolejno: nie, nie jestem / tak, minął. Dziękuję za przypomnienie. Ale zdarzają się wyjątki. Jednym z nich jest pierwszy tom serii „Starbound”.

W ramionach gwiazd


Gdy uczucia przejmują nad nami kontrolę…

„Wszystkie kształty uczuć” to druga powieść Edyty Świętek, którą postanowiłam objąć swoim patronatem medialnym. Pierwsza, „Cappuccino z cynamonem”, traktowała o kobiecie, której życie – zdawało się, że dość szczęśliwe, a na pewno uporządkowane, stabilne (mąż, dziecko, praca, dom…) – zaczęło się walić. Główna bohaterka musiała się zmierzyć z całkiem nową rzeczywistością, nagle, zupełnie na to nieprzygotowana, musiała się nauczyć życia na nowo. Podobnie było z bohaterami najnowszej książki Świętek. Oni również musieli się zmierzyć z tym, co nowe, zupełnie obce, z tym że oni na to czekali. Dostali szansę, by – w porównaniu do wcześniejszych, mało przyjemnych doświadczeń – zaznać naprawdę wielkiego szczęścia. Nie było to jednak takie proste.

DSC_2092


Flawia de Luce – mistrzyni manipulacji

Jestem po dwóch kolejnych tomach cyklu z Flawią de Luce w roli głównej i jestem coraz bardziej zauroczona tą niezwykłą jedenastolatką. Już po „Zatrutym ciasteczku” wiedziałam, że mam do czynienia z bohaterką z prawdziwego zdarzenia, teraz się tylko w tym przekonaniu utwierdziłam.

Flawia Sabina de Luce to prawdziwa miłośniczka zagadek kryminalnych. Nic się przed nią nie ukryje. Tym bardziej że – jak sama twierdzi – ma bardzo dobry słuch, a i jeszcze lepsze oko. Widzi i słyszy to, czego inni nie potrafią lub nie chcą. A że posiada przy tym bardzo rozwinięte zdolności analitycznego myślenia (trafne i szybkie spostrzeżenia), to niewiele jej trzeba, by znaleźć odpowiedzi na coraz częściej pojawiające się w Bishop’s Lacey pytania: kto zabił? I dlaczego?

DSC_0372


Dlaczego nie powinnam czytać Kinga?

Jako baaardzo młoda dziewczyn(k)a naoglądałam się HORRORÓW aż nadto (zasługa mojego starszego brata – brawo brat :P). Nie czytałam ich, owszem, niemniej te, które miałam okazję zobaczyć, w zupełności wystarczyły, bym, już jako osoba dorosła, nie chciała ich więcej OGLĄDAĆ (poza naprawdę nielicznymi, niezrozumiałymi wyjątkami, kiedy mimo wszystko decydowałam się pewne tytuły obejrzeć). Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego postanowiłam zacząć je CZYTAĆ?!? Na dodatek zaczynając od powieści nie kogo innego jak MISTRZA tego gatunku. Co mną pokierowało? Szaleństwo? Odwaga? Jakaś inna, niewytłumaczalna siła? Aż strach się doszukiwać odpowiedzi ;)

DSC_2802


Flawia de Luce po raz pierwszy

Flawia de Luce – cóż za niezwykła dziewczynka! Uzdolniona chemiczka, której niestraszne dwie starsze siostry, martwi czy inspektorzy policji. Zdaje się, że wręcz przeciwnie – to właśnie wyżej wymienieni stwarzają jej najlepsze okazje do tego, aby mogła wykazać się wiedzą, inteligencją czy umiejętnością dedukcji, której nie powstydziłby się sam Sherlock Holmes. A trzeba dodać, że ma dopiero 11 lat. Strach się bać? ;)

DSC_0636


Mróz trzyma… się świetnie!

Nie znoszę mrozu. Szczypie w nos i policzki. Wysusza skórę. Zimno, nieprzyjemnie, nic dobrego. Czasem jednak nabiera ludzkiego oblicza – dosłownie – i wówczas dzieje się rzecz niezwykła… mróz daje się lubić ;)

A właściwie powinnam napisać Mróz, bo to właśnie takie nazwisko nosi Remigiusz, jeden z najpopularniejszych obecnie pisarzy w Polsce. Mróz gości w coraz to większej ilości domowych biblioteczek. Coraz to więcej czytelników sięga po książki jego autorstwa, nie mogąc sobie tego odmówić po przeczytaniu tak licznych i tak chwalebnych opinii blogerów książkowych i nie tylko. Mróz trzyma… się świetnie i coś mi się zdaje, że długo nie odpuści ;)

DSC_0610