Jako baaardzo młoda dziewczyn(k)a naoglądałam się HORRORÓW aż nadto (zasługa mojego starszego brata – brawo brat :P). Nie czytałam ich, owszem, niemniej te, które miałam okazję zobaczyć, w zupełności wystarczyły, bym, już jako osoba dorosła, nie chciała ich więcej OGLĄDAĆ (poza naprawdę nielicznymi, niezrozumiałymi wyjątkami, kiedy mimo wszystko decydowałam się pewne tytuły obejrzeć). Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego postanowiłam zacząć je CZYTAĆ?!? Na dodatek zaczynając od powieści nie kogo innego jak MISTRZA tego gatunku. Co mną pokierowało? Szaleństwo? Odwaga? Jakaś inna, niewytłumaczalna siła? Aż strach się doszukiwać odpowiedzi ;)

DSC_2802

DSC_2804

DSC_2858

O Stephenie Kingu słyszał chyba każdy (zdziwiłabym się, gdyby ktoś nie słyszał). Ja również (bo jakże inaczej). Domyślałam się zatem (m.in. po przeczytaniu licznych recenzji w sieci), czego mogę się po jego książkach spodziewać. Czy to mnie zachęcało? Szczerze powiedziawszy – wręcz przeciwnie. Nie lubię się bać, nie lubię też mieszać sobie w głowie. A jednak. Sięgnęłam po „Cmętarz zwieżąt” i po przeczytanych przeze mnie kilku stronach nie było już odwrotu. Weszłam w tę historię na całego, modląc się przy tym po cichu, by to kolejne „skrzypienie podłogi” usłyszane podczas lektury, było po prostu kolejnym, zwykłym skrzypieniem podłogi, a nie zapowiedzią jakichś nieproszonych gości…

DSC_2903

DSC_2865

DSC_2876

DSC_2882

Dlaczego nie powinnam czytać Kinga?

I dlaczego mimo wszystko nadal będę to robić?

„Cmętarz zwieżąt” jest pierwszą, jak dotąd jedyną powieścią Kinga, z którą miałam okazję się zapoznać. I cóż mogę teraz powiedzieć? Było w niej wszystko, czego – moim zdaniem – należałoby od książki tego gatunku oczekiwać: rodzina Creedów (młode małżeństwo z dwójką dzieci) przeprowadza się do nowego domu w Ludlow – niewielkiej miejscowości w Nowej Anglii (region USA). To miał być początek pięknego, spokojnego życia w otoczeniu sprzyjającej temu natury, miłych sąsiadów. I gdyby nie ta droga i te tak często przejeżdżające nią ciężarówki… gdyby nie ta ścieżka za domem, w lesie… gdyby nie ten cmentarz zwierząt i gdyby nie TO, co za nim…

Mam gęsią skórkę na samo wspomnienie o tym, co przeżyłam razem z bohaterami „Cmętarza…”. Ja nie chciałam tam iść, nie chciałam wiedzieć, jakie moce istnieją poza naszym zasięgiem, poza nami, a jeszcze częściej w nas samych…. Już sama myśl o tym była wystarczająco przerażająca. Tym bardziej sama historia. Nie było wyjścia. Bo King zrobił coś… i nie miałam jak się przed tym bronić. Użył śmierci jako najcięższego argumentu. Niby nic takiego, w końcu to horror i ostatecznie zawsze ktoś umiera… Niemniej autor użył śmierci nieco inaczej. Ona nie była końcem. Ona była początkiem. Bo to strach przed nią, nieumiejętność pogodzenia się z jej pojawieniem i uznania jej za coś naturalnego, były przyczyną wszystkiego, co wydarzyło się później. Ktoś próbował oszukać śmierć. Ktoś myślał, że mu się udało. Ktoś zapłacił za to bardzo dużą cenę… To walka z samym sobą okazała się najtrudniejsza.

King nawiązał do wierzeń Indian. Posłużył się nimi, by jeszcze bardziej urzeczywistnić swoją historię, by dać jej podwaliny prawdy. King nie ma litości.

Brrr, takich rzeczy nie powinno się czytać.

DSC_2906

DSC_2898

A mimo wszystko nadal będę czytać. Pewnie niezbyt często, bo mam za słabe na to nerwy, ale będę to robić. Dlaczego? Bo Stephen King to znakomity pisarz. Czy sam fakt, że nie potrafiłam oderwać się od jego książki, mimo tak wielkiej bojaźliwości, nie świadczy o geniuszu tegoż autora? Tu nie ma co się rozwodzić nad stylem czy językiem, jego umiejętnością kreowania bohaterów, jak i samej fabuły. King robi to po mistrzowsku. Kropka.

I gdyby nie sam fakt, że tak bardzo wierzę w te różne moce poza nami, jak i w nas samych. I gdyby mi o tym nie przypomniał…

DSC_2850

DSC_2824

Cóż mogę dodać, jeśli macie odwagę – przeczytajcie „Cmętarz zwieżąt” Stephena Kinga. Bo jakby to nie zabrzmiało – warto.


Autorem powyższych zdjęć jest Jakub Ćwiklewski.

  • Pingback: Kulturalne podsumowanie miesiąca #1 – na Pięknej()

  • slowgift.pl

    Jakoś do tej pory nie wpadła mi w ręce żadna z książek Kinga, Twoja recenzja skutecznie zachęciła mnie do przeczytania jego opowieści. Uwielbiam książki, które wyłączają mnie całkowicie z codzienności :)

    • Jeżeli lubisz również dreszczyk emocji, to koniecznie musisz sięgnąć po jego twórczość ;)
      Ja sama nadal mam go w planach, mimo że potem spać po nocach nie będę mogła ;)

      Dzięki, że wpadłaś! Pozdrawiam ciepło :)

  • Przeczytałam sporo jego książek, co jakiś czas sięgam po kolejną. Ten facet ma łatwość opowiadania historii, uświadamiania nam, ze zło siedzi w nas… Jego książki mają klimat osaczenia, ale wzbudza takie zaciekawienie, że trudno mi się oderwać. Sporo zostaje mi w głowie scen…
    Sesja zdjęciowa fajna, ale fotograf powinien dostać po łatach za wkładanie książki w śnieg ;)

    • Dokładnie tak! Mam takie same odczucia odnośnie Kinga, mimo że mam za sobą tylko jedną jego książkę – widać coś w tym jest.
      Co się tyczy książki w śniegu – tam, gdzie jest King, tam muszą być ofiary ;) Na szczęście – koniec końców -wyszła z tego cała i zdrowa :D

      Dzięki za odwiedziny! Pozdrawiam ciepło! :)

    • Jakub Ćwiklewski

      Na usprawiedliwienie mam tylko fakt, że mogła to być zemsta za co co zrobił z moim dzieciństwem King gdy potajemnie obejrzałem „To” jego autorstwa ;)

    • Ja mam lekki uraz po Lśnieniu ;)

    • Jakub Ćwiklewski

      no to w takim razie nie ma za co, zemściłem się i w Twoim imieniu

  • Agnieszka Pawluk

    Czytałam Lśnienie Kinga, tylko i wyłącznie z sentymentu do cudownego filmu na podstawie książki, z Nicholsonem w roli głównej. Podobało mi się, ale gdybym wcześniej nie widziała ekranizacji, odłożyła bym ją. Później próbowałam czytać inne jego „dzieła”. Dzisiaj zabrałam się za „Misery” i po 63 stronach rzuciłam nią. Nie lubię Kinga i nie potrafię zrozumieć skąd ta fascynacja jego twórczością :) P.S Wsadziłaś książkę w śnieg! To barbarzyństwo.

    • Nie ja, tylko fotograf – zrobił to za moim plecami ;) Dosłownie i w przenośni :) Ale książka cała i zdrowa, także bez obaw – gorzej było z nami-zmarzlakami ;)
      Co się tyczy samego Kinga, to jestem póki co po jednej jego książce, nie wiem, jak to jest z pozostałymi, ale na pewno to sprawdzę. „Cmętarz zwieżąt” podziałał na mnie aż nadto. Ale i wiadomo, że nie na wszystkich wszystko działa tak samo :) King nie jest dla Ciebie i to jest całkiem normalne. Nie „strzyknęło” między Wami – to nic złego :) Na szczęście jest cała masa innych cudownych pisarzy :)

      Dzięki, że wpadłaś i że zostawiłaś „ślad” po sobie – miło mi :)
      Pozdrawiam cieplutko.

  • Pingback: Cmętarz zwieżąt na pięknej… – Portfolio fotograficzne()

  • Edyta

    Nigdy nie czytałam Kinga. Nie ciągnęło mnie do niego. Ale po przeczytaniu Twojej recenzji stwierdzam, że dam mu szansę. Zapisuję sobie tę pozycję do przeczytania.

    • Cieszę się! Bylebym nie musiała mieć Cię potem na sumieniu, gdy spać nie będziesz mogła ;) :D
      Pozdrawiam ciepło! :)

  • Marlena Podolska

    Czytałam Kinga wiele razy, też nie powinnam. Bo jeszcze tylko ten rozdział do końca. ..A wyobraźnia działa, sama mogłabym napisać horror (oczywiście do Kinga by się nie umywał ) byłby tak makabryczny, że na okładce widniał by zakaz czytania dla takich osób jak ty 😜

    • Hehe, nie ma to jak bujna wyobraźnia ;) Ale wiem, o czym mówisz :)
      Pozdrawiam! :)

  • Jakub Ćwiklewski

    A i ja uwielbiam Kinga, ale zdecydowanie oglądać, lubię, że u niego nigdy niczego nie można być pewnym, no i chyba dziś na noc czymś Kingowym się uraczę.

    • Jakubie, jak Ty taki odważny, to koniecznie coś przeczytaj! Emocje gwarantowane! ;)

    • Jakub Ćwiklewski

      możeeee kiedyś, jednak obraz ciut bardziej na mnie działa ;)

    • Też tak myślałam, zanim nie przeczytałam :P

  • Jesteś śliczna! ;) a King ciągle przede mną jakoś nie umiemy się zgrać. Czas w końcu po niego sięgnąć, bo wstyd ;)

    • Dziękuję :*
      A po Kinga sięgnij – choćby po to, by sprawdzić, jak mocne są Twoje nerwy ;) :)

  • Olga Kowalska

    Ja maniaczka horrorów i wielbicielka prozy Kinga polecam Ci ogromnie „Worek Kości”, „Miasteczko Salem”, „TO” oraz „Misery”, która jest boskim thrillerem i mrozi krew w żyłach <3
    Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że Ci się podobało! <3 "Cmętarz…" to mój ulubiony King, najwspanialszy w klimacie przynajmniej dla mnie <3
    Ściskam mocno!

    • Doskonale wiem, że wielbisz Kinga, bo to m.in. dzięki Twoim recenzjom w końcu postanowiłam się na niego skusić ;) Spodobał się i przeraził zarazem – ma facet talent! ;) :)
      Ślę uściski! :)
      PS. Dzięki za kolejne polecenia! :)

  • Marta, nie martw się. Nie wszystko Kinga jest straszne, a Ty wybrałaś chyba jedną z tych straszniejszych, z tego, co wiem (jeszcze nie czytałam, ale jest w planie). Co do horrorowatych filmów to ja też się w dzieciństwie naoglądałam i przez lata bałam się wyjść po ciemku choćby do łazienki, bo bałam się Freddiego Krugera ;) A laleczki Chucky boję się nadal :D
    Brawo za odwagę! I nie porzucaj Kinga ze strachu, bo to by była za duża strata. Jestem pewna, że spodobałyby Ci się np. jego nowele: np. „Ciało” ze zbioru „Cztery pory roku”.
    P.S. Zdjęcia jak zwykle piękne. Ty masz taki intensywny kolor oczu, czy to lekko podkolorowane?

    • Freddy Krueger – koszmar mojego dzieciństwa. Widziałam chyba wszystkie filmy z jego udziałem. A potem się dziwię, że mój umysł taki „spaczony” :P
      Co do Kinga – nie odrzucam, ale będę musiała go sobie dawkować ;)
      PS. Jakub (fotograf) mówi, że nie ingerował w kolor moich oczu, więc widocznie takie mam ;) Swoją drogą w zależności od różnych czynników zmienia mi się ich intensywność, a nawet barwa. Serio :)

  • Uwielbiam się bać, szczególnie czytając książki Kinga! „Cmętarz…” czytałam już dawno. Dużo później i naprawdę, ale naprawdę się bałam czytając „To” i „Miasteczko Salem” – jeśli strach Cię wciąga – to koniecznie sięgnij po te tytuły.
    Pozdrawiam, Zuzanna :)

    • Kochana, no właśnie wciąga – co jest przerażające! ;) Jak się kiedyś odważę, to przeczytam :)

  • SylwiaFox

    Martuś piękne zdjęcia. Zazdroszczę sesji. A Kinga chyba zacznę czytać, chociaż też boję się horrorów.
    Ps. Podziwiam Twojego bloga już od dawna, pięknie masz naPięknej. Sylwia z III E :)

    • Sylwuś, jak miło :) Cieszę się, że napisałaś, tyle lat minęło… ;) :) Pozdrawiam ciepło!!!!! :*

    • Również pozdrawiam :)

  • Karolina Szamotuło-Wilk

    Też bardzo lubię Kinga! To co robi z czytelnikiem powinno być zakazane ;-) Moją pierwszą książką tego autora był Cujo. Książka była bardzo dobra. W życiu nie pomyślałam, że książkę „o psie” będę czytać z zapartym tchem.

    • Może i ja kiedyś sięgnę. Jak znowu się odważę ;) W „Cmętarzu….” zaś to kot odegrał znaczącą rolę ;)

    • Karolina Szamotuło-Wilk

      Jak kot, to koniecznie muszę przeczytać. :) A tak na marginesie, bardzo ładne zdjęcia. Na tym ostatnim wyglądasz jak czerwony kapturek ;-) Ciekawe czy wilk czai się za rogiem :-)

    • Wilk albo inne leśne stwory/potwory ;)
      Cieszę się, że zdjęcia się podobają :)
      Pozdrawiam :)

  • Agnieszka Pohl

    Ach i ta wyczekana sesja! Super wyszłaś :) i udało się Wam jeszcze trochę śniegu zdybać.

    • I zmarznąć też nam się udało ;) :) Ale z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona :)

    • Agnieszka Pohl

      Wyszło świetnie ;) mimo tego zamarznięcia :)

    • Dzięki wielkie :*