„Wszystkie kształty uczuć” to druga powieść Edyty Świętek, którą postanowiłam objąć swoim patronatem medialnym. Pierwsza, „Cappuccino z cynamonem”, traktowała o kobiecie, której życie – zdawało się, że dość szczęśliwe, a na pewno uporządkowane, stabilne (mąż, dziecko, praca, dom…) – zaczęło się walić. Główna bohaterka musiała się zmierzyć z całkiem nową rzeczywistością, nagle, zupełnie na to nieprzygotowana, musiała się nauczyć życia na nowo. Podobnie było z bohaterami najnowszej książki Świętek. Oni również musieli się zmierzyć z tym, co nowe, zupełnie obce, z tym że oni na to czekali. Dostali szansę, by – w porównaniu do wcześniejszych, mało przyjemnych doświadczeń – zaznać naprawdę wielkiego szczęścia. Nie było to jednak takie proste.

DSC_2092

DSC_2097

DSC_2056

Gdy uczucia przejmują nad nami kontrolę…

Historię Klaudii, młodej nauczycielki języka polskiego i Dawida, zdolnego rzeźbiarza, poznajemy z ich własnej perspektywy. To oni są narratorami powieści, dzięki czemu dosłownie wczytujemy się w ich myśli i uczucia. Od chwili pierwszego, przypadkowego spotkania tych dwojga w sklepie, w podkrakowskiej wsi, wiemy, że nie będą wobec siebie obojętni. Nie musiało minąć zbyt dużo czasu, by naprawdę się ze sobą zaprzyjaźnili. A, jak wiadomo, od przyjaźni do miłości tylko jeden krok…

Jedno z nich kocha drugie ponad wszystko od tzw. pierwszego wejrzenia, drugie tę miłość odwzajemnia, choć jest to raczej miłość siostrzana, braterska… Niezbyt komfortowa sytuacja (ale jakże częsta w prawdziwym życiu). Jedno z nich musi się bardzo męczyć (choć prawdę mówiąc nikt tej osoby do tego nie zmusza, więc słuszniej byłoby napisać, że CHCE SIĘ MĘCZYĆ – ale taka właśnie bywa miłość czy też pewien stan zakochania). I to przez bardzo długi czas. Tu już nawet nie mowa o tygodniach czy miesiącach! Wiele rzeczy musiało się przez ten czas wydarzyć. Niekoniecznie dobrych. Już tylko czekało się na ten jeden ważny moment. Moment zrozumienia, że to, czego pragnęło się najbardziej, od początku miało się na wyciągnięcie ręki. Nie zdradzę Wam jednak, jak było w przypadku Klaudii i Dawida, nie napiszę, czy doczekali się tego momentu, czy może było już za późno…

DSC_2088

DSC_2082

DSC_2077

Muszę przyznać, że to bardzo smutna para bohaterów. Oboje przez większość życia byli bardzo nieszczęśliwi. Zwłaszcza ona miała ku temu duże, ogromne wręcz powody. Ale on również, choć na całkiem innym poziomie. Jedno jest pewne – każde z nich musiało wiele wycierpieć. Jeszcze w dzieciństwie, w okresie, w którym powinni być najbardziej beztroskimi osobami na świecie. Lata mijały, a oni nie potrafili pogodzić się z własnym życiem, z tym, jak bardzo ich doświadczyło. Targały nimi najróżniejsze uczucia, które całkowicie przejmowały nad nimi kontrolę. Nie odpuszczały, nie pozwalały o sobie zapomnieć. Te stałe poczucie niepewności, niedowartościowania, niesprawiedliwości…

DSC_2055

Edyta Świętek po raz kolejny opowiedziała historię, która mogłaby spotkać każdego z nas. Po raz kolejny skupiła się na człowieku, na jego emocjach, uczuciach, doświadczeniach. To książka dla wszystkich tych (choć pewnie z przewagą kobiet), którzy lubią takie „życiowe” historie, którzy potrzebują sprawdzić, ile jest w nich prawdy i jak wiele mówią o ich własnym życiu. A mówią na pewno.

Do własnych przemyśleń :)

Za książkę dziękuję: Wydawnictwu Replika 


KONKURS

Mam dla Was konkurs, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz książki „Wszystkie kształty uczuć” Edyty Świętek, ufundowany przez Wydawnictwo Replika. Aby wziąć w nim udział, należy zostawić komentarz pod tym postem z odpowiedzią na pytanie:

Jaki kształt ma dla Was miłość?

UWAGA! Nie ma złych odpowiedzi! Są tylko bardziej i mniej kreatywne ;)
Wygra ta, która najbardziej przypadnie mi do gustu :)

Konkurs trwa od 29 lutego do 7 marca 2016 r. (włącznie). W dniu następnym ogłoszę szczęśliwca :)
Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.

Czekam na Wasze zgłoszenia. Powodzenia!

DSC_2074

ROZWIĄZANIE KONKURSU

Wszystkim uczestnikom konkursu dziękuję za wzięcie w nim udziału ♥ oraz za udzielenie tak kreatywnych odpowiedzi. Wybór wcale nie był taki prosty. Nie przedłużając jednak – nagroda powędruje do… Edyty Chmury! Gratuluję! :)

PS. Na Facebooku pojawił się właśnie kolejny konkurs z tą samą książką do wygrania – zajrzyjcie koniecznie i ponownie spróbujcie swoich sił! :)

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze.


Autorem powyższych zdjęć jest Jakub Ćwiklewski.

  • Patrycja Grzybowska

    kiedy wyniki konkursu?

  • Edyta Chmura

    Muszę przyznać, że to bardzo trudne pytanie. Jak określić miłość, która zmienia się, dojrzewa, przechodzi kryzysy, wzloty i upadki? Może miłość ma kształt sinusoidy? Tak, chyba tak :) Czasami unosi nas wysoko, fruwamy ze szczęścia, ekscytujących planów na przyszłość, pożądania…a potem następuje lekkie zderzenie z codziennością i rutyną, z wadami partnera, zmęczeniem. Ale przecież nie można się poddać, o uczucie trzeba dbać, więc podwajamy starania, aby znów znaleźć się na górze sinusoidy. I znów kłótnia, kryzys…Przeprosiny, kwiaty, wspólnie spędzony wieczór w objęciach, wspominanie początków znajomości…małe tęsknoty i docenienie dojrzałej miłości, która okazuje się nie strzelać fajerwerkami (na szczęście, bo w końcu można od nich stracić słuch). Nie ma się co oszukiwać, że miłość to tylko te motyle w brzuchu, śmiech, mnóstwo energii i sama słodycz, bo każdy kto prawdziwie kocha, wie, że nie zawsze jest kolorowo, ale warto się starać, osiągać kompromisy, wybaczać i zapominać drobne potknięcia. Nikt nie jest idealny! Niech miłość trwa, w dobrych i złych chwilach, wznosi się i opada bez końca, tak jak sinusoida :)

    • Gratuluję! To właśnie Twoja odpowiedź okazała się być zwycięską! :)
      Dane do wysyłki prześlij na adres: kontakt@napieknej.pl.
      Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego w Dniu Kobiet! :)

    • Edyta Chmura

      Hura! Dziękuję bardzo! :)

  • Pingback: Kulturalne podsumowanie miesiąca #2 – na Pięknej()

  • Prostokąt wpisany w okrąg

  • Desari

    Miłość ma kształt czekolady. Dlaczego? Bo może być słodka jak i gorzka. Jest z nami podczas dobrych i złych chwil. Towarzyszy nam, gdy się śmiejemy, i gdy płaczemy. Po prostu zawsze jest obecna w naszym życiu pod wieloma postaciami. I chodzby nie wiadomo co się działo, nie możemy od niej uciec :)

  • Miłość… Przybrać może niejeden kształt. Wiele barw może zabarwiać uczucia. Ja od dziecka niezmiennie znam jedną jej formę. Tą, wyrażoną poprzez ciała „Aniołów w psiej skórze”. Okruszki szczęścia zamykają się tam w kwadratowej, zwartej formie zakończonej wiecznie radosnym ogonem. Moja miłość ma mniej więcej 60 cm w kłębie i waży koło 30kg Miłości. Zachłanność każe mi jednak wynik ten pomnażać poprzez powiększanie stada. Tylko psia skóra jest w stanie pomieścić w sobie naradzające się wciąż na nowo emocje. Uczucia wypełniają każdą ich komóreczkę. To najbardziej naszpikowany miłością materiał. Solidny, niezniszczalny, niezłomny, silny, a zarazem tak zachłannie chłonący najmniejszy przejaw szczęścia. „Miłości i wierności ucz się od psa” mówi przysłowie, więc… badam dłońmi ten kształt, głaszcząc „mądre czoło” mojego synonimu słowa „Miłość”. Znam każde zagłębienie, grę mięśni i fakturę tworzącą moją Miłość. Kształtu tego wypatruję wszędzie, choćby na breloczku czy kubku. Gdy moje oczy ujrzą tą formę uczuć na ulicy czy w schronisku – działam i walczę, bo ten kształt marnować się nie może. Ten kształt, ma nabierać swoich swoistych kształtów przy człowieku, bo to z nim tworzy najpiękniejszą formę.
    Anka Krzyczkowska

  • izabela wyszomirska

    Miłość ma kształt łez spowodowanymi tęsknotą, gdy nie ma przy mnie ukochanego. A gdy już przy mnie jest, miłość przybiera kształt wzajemnej ufności, bezinteresownej pomocy, czułych słów i szczerych gestów, nieraz nawet bukietu kwiatów na przeprosiny. Miłość to kształt kobiety i mężczyzny, rozkoszy i namiętności. Wszystkie kształty miłości odnajduję w samej obecności drugiej osoby, zapachu, dotyku czy chociażby spojrzeniu sobie głęboko w oczy. Miłość ma kształt zmysłowych słownych utarczek szeptanych prosto do ucha. :)

  • Kształt miłości… od razu przypomina mi się cytat z Sapkowskiego: „O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbujcie zdefiniować kształt gruszki.”. Miłość jest po prostu niedefiniowalna pod względem wizualnym, pod względem kształtu. Myślę, że właśnie z tego wynika jej siła. Kiedy coś daje nam się opisać, zamknąć w sztywnie określonych ramach staje się coraz mniej doskonałe, coraz bardziej zwyczajne. A miłość nie pozwalająca określić dokładnie swojego kształtu, nie przerwanie rządzi naszym życiem i nadaje mu sens.

  • marlena

    Oo to jest dobre pytanie , ciezko stwierdzic, moze to byc ksztalt teczy, drzewka owocujacego mysle ze tak poniewaz milosc rozkwita z czasem, owoce lub liscie sa przeszloscia I przyszloscia:).
    „Drzewo moze miec nadzieje: choc jest sciete,znowu sie odradza, a jego pedy rosna dalej”
    Uwazam ze drzewo pasuje idealnie jest nasz podgladaczem, jest swiadkiem wydarzen,nieporozumien, krzywd a nawet wyznan milosci oraz wybaczania. Niby drzewa otaczaja Nas I nikt bie zwraca na nie uwagi, dla mnie jest czyms wiecej to pod jednym z nich zdalam ssobie sprawe ze zwiazek ktory mial byc wakacyjny zmienil sie na cos powazniejszego (11 lat razem w tym rok po slubie ).
    Kazdy ma inny symbol milosci, ale niczym nie rozni sie od innych daje Nam szanse na lepsze zycie.

  • Patrycja Grzybowska

    Jaki kszałt ma dla mnie miłość ? chyba sama siebie teraz pytam?

    Milosc piekne a zarazem jakze trudne slowo. Kształt milosci? czy isnieje idealny jej kszałt? być moze…

    Miłość może miec bardzo, ale to bardzo prosty, a zarazem jakże delikatny kształt, idealny,

    niczym figura geometryczna. Tylko czy taka miłość ma szanse na

    powodzenie? Czasem zbytnie udawanie zeby bylo idealnie tak proporcjonalnie

    prowadzi nie na ta sciezke miłości co trzeba. Innym razem miłosc moze

    spasc na nas jak grom z nieba, niczym uderzenie pioruna. Taka

    niespodziewana czasem nie dajaca nam nadziei ze przerodzi sie w cos

    powazniejszego co mozna nazwac miloscia, a w rzeczywistosci okazuje sie ta jedyna na całe

    zycie, choc inni czasem tez nazywaja ją zauroczeniem, zaslepieniem. Własnie chyba

    mój kształt miłosci to taki ,który sprawia iz budze sie kazdego dnia z dreszczem emocji , motylami w

    brzuchu…kocham ten stan. Po wielu latach jednak milosc ma troche inny

    kształt, bardziej taki zwyczajny , jesli to nadal jest miłość…a co jesli

    juz nie, a ludzie nadal sa ze soba by byc nie z milosci , nie dla siebie ale obok siebie. Żyja razem tylko m.in dla

    dzieci , rodziny , bo co powiedza inni. Tak nie powinno byc miłosc to miłosc

    powinna nam towarzyszyc całe zycie i dawac nam znaki chocby najmniejsze

    kazdego dnia. To chyba jest mój kształt miłosci , napewno nie jest idealny , ale jest najwazniejszym uczuciem w życiu.