Stało się. Oto przyszedł czas na moją spowiedź. Spowiedź matki (nie)blogującej. Długo zwlekałam z tym tekstem. Choć już tak dawno powstał w mojej głowie. Zawsze jednak miałam wymówkę. Wszak urodziłam córkę. Przecież to bardzo dobra wymówka!

Spowiedź matki (nie)blogującej

Patrząc na liczbę postów, które pojawiły się w ostatnim półroczu na moim blogu, z całą pewnością można powiedzieć, że żadna ze mnie blogerka! Nie ma co się oszukiwać, poległam na całej linii. A przecież wcale nie musiało tak być. Skoro jednak stało się, co się stało, śmiem twierdzić, iż nie bez przyczyny! Teraz bowiem, gdy już się przed Wami wyspowiadam, będę mogła zacząć to moje blogowanie tak jakby od nowa! Owszem, będę pokutować! Wszak muszę Wam jakoś wynagrodzić tę moją niekrótką nieobecność na blogu. Ale postaram się, aby ta moja pokuta była z pożytkiem, tak dla Was, jak i dla mnie. I promise :)

Urodziłam córkę

Zacznijmy od początku. Urodziłam Lidię. Nie, nie, wcale tego nie żałuję :) Prawdą jest jednak to, że od momentu, gdy pojawiła się w moim życiu, tj. 5 listopada 2016 roku, wszystko inne przestało być ważne (a przynajmniej to, co ściśle z moją osobą związane). Nie było więc czasu na czytanie, śpiewanie, pisanie nowych postów, blogowanie… A nawet jeśli czasu jednak trochę było, to, po prostu, nie miałam na to ochoty. Zmęczenie robiło swoje. W wolnych chwilach po prostu odpoczywałam. Od wszystkiego. Biernie. I paradoksalnie wkurzałam się za to na siebie, co wieczór obiecując poprawę od dnia następnego…

Poprawy oczywiście nie było. No, może od czasu do czasu, niewielka. Zdarzało mi się bowiem zajrzeć do jakiejś książki, czy też poczynić jakiś tekst na bloga. Ale rzadkie tudzież krótkotrwałe były to czynności. O systematyczności nie było mowy! W międzyczasie śledziłam jednak i podziwiałam (bo jakże inaczej) inne, z tym że czynnie blogujące, świeżo upieczone mamy, m.in. Ewelinę Mierzwińską czy Martę z SuperStylera. I ta myśl: można? jak widać, można! Więc czemu ja nie mogę (pogodzić macierzyństwa z innymi sferami życia, ma się rozumieć)?!? Tym bardziej, że mam u boku baaaaardzo wspierającego i zachęcającego do działania męża.
Na moje usprawiedliwienie dodam, że udało mi się przynajmniej być względnie aktywną na Instagramie! O! Wrzucałam zdjęcia, zaglądałam do Was, dawałam serduszka, pisałam komentarze – eee, to w sumie nie było ze mną aż tak źle ;)

Książki i koncerty to za mało!

Blog o kulturze, przede wszystkim jednak o przeczytanych książkach i o koncertach, na których miałam przyjemność być, a nawet im patronować. Mało! Dziś wiem, że to zdecydowanie za mało! Owszem, literatura i muzyka to moje dwie największe kulturalne miłości, niemniej nie chcę się ograniczać jedynie do recenzji i relacji na moim blogu. To mi nie wystarcza. Tym bardziej, że wiele się zmieniło, odkąd zostałam mamą. Nie mogę już decydować o swoim wolnym czasie, jak przedtem (czy matki w ogóle mogą mówić o czymś takim, jak czas wolny? ;)). Teraz np. pójście na koncert wymaga opracowania swoistej strategii – cały czas się nad nią głowię – wszak ktoś musi w tym czasie zająć się dzieckiem. No dobra, strategia to nie wszystko. Pytanie zasadnicze – czy jestem na to gotowa? Prawdą jest, że jestem absolutnie zakochana i uzależniona od swojej córci i póki co nie chcę się z nią za bardzo rozstawać. Ten czas tak szybko ucieka. Ona tak szybko rośnie, nie chcę, by coś mi umknęło. Przecież dopiero co z brzuszkiem chodziłam, a tu już lada moment pół roku będziemy świętować. Szaleństwo!

Obiecuję poprawę – będzie więcej, będzie częściej

No ale w domu też można działać. Czytać, pisać, tworzyć. Będąc przy niej. W gruncie rzeczy nic nie stoi na przeszkodzie. Poza mną samą, oczywiście. I dlatego chcę wrócić, co ja gadam – wracam do działania! Do kontaktu z Wami! Do nowych, mam nadzieję jeszcze ciekawszych treści. Spowiedź matki (nie)blogującej już za mną. Teraz chcę się poprawić. Bo w gruncie rzeczy bardzo lubię to moje blogowanie. I nawet jeśli wielkie zasięgi pozostają póki co w sferze moich marzeń, to, jak doskonale przecież wiecie, marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia – także biorę się do roboty! :)

Już niebawem na blogu

Czego możecie się spodziewać w najbliższym czasie? Postu na temat mojego udziału w Wielkiej Wymianie Książkowej organizowanej przez Magdalenę Erbel we współpracy z wyżej wspomnianą Eweliną Mierzwińską (już jutro!). Jest też kilka książek, które udało mi się przeczytać i o których chciałabym Wam opowiedzieć, a tym bardziej zachęcić do ich przeczytania. A więc jednak książki ;) Tak na początek. I tak na ponowne wdrożenie się. Co będzie dalej, zobaczycie niebawem. Na pewno postaram się o pewne urozmaicenie, choć kultury w tym wszystkim nie zabraknie.

Bo piękne rzeczy dzieją się w kulturze (i nie tylko).

 


Autorem powyższych zdjęć (z 4 różnych sesji) jest Jakub Ćwiklewski – najpiękniejsza pamiątka z pierwszych 5 miesięcy życia Lidii ♥

Marta Murzyn

Piszę, bo lubię - o pięknych rzeczach, które dzieją się w kulturze, których doświadczam, którymi chcę się z Tobą dzielić. Dzięki, że wpadłeś/aś - miło będzie, jeśli na dłużej.