Flawia de Luce – rozdarta między obrzydzeniem a rozkoszą

„Mistrzynią?”, pytam sama siebie. „Tylko mistrzynią? Nie bądź taka skromna, droga Flawio. Jesteś cholerną primadonną chemii i dobrze o tym wiesz!”.

No tak, Flawia de Luce, którą stworzył Alan Bradley, to niezwykle utalentowana (nie tylko w dziedzinie chemii) i w pełni tego świadoma jedenastoletnia dziewczynka. Kolejne tomy uwielbianego przeze mnie cyklu tylko to udowodniły. I dlatego już na wstępie powiadam Wam – musicie poznać przygody tej niezwykłej dziewczynki. Po prostu musicie!

Flawia de Luce


Flawia de Luce – mistrzyni manipulacji

Jestem po dwóch kolejnych tomach cyklu z Flawią de Luce w roli głównej i jestem coraz bardziej zauroczona tą niezwykłą jedenastolatką. Już po „Zatrutym ciasteczku” wiedziałam, że mam do czynienia z bohaterką z prawdziwego zdarzenia, teraz się tylko w tym przekonaniu utwierdziłam.

Flawia Sabina de Luce to prawdziwa miłośniczka zagadek kryminalnych. Nic się przed nią nie ukryje. Tym bardziej że – jak sama twierdzi – ma bardzo dobry słuch, a i jeszcze lepsze oko. Widzi i słyszy to, czego inni nie potrafią lub nie chcą. A że posiada przy tym bardzo rozwinięte zdolności analitycznego myślenia (trafne i szybkie spostrzeżenia), to niewiele jej trzeba, by znaleźć odpowiedzi na coraz częściej pojawiające się w Bishop’s Lacey pytania: kto zabił? I dlaczego?

DSC_0372


Flawia de Luce po raz pierwszy

Flawia de Luce – cóż za niezwykła dziewczynka! Uzdolniona chemiczka, której niestraszne dwie starsze siostry, martwi czy inspektorzy policji. Zdaje się, że wręcz przeciwnie – to właśnie wyżej wymienieni stwarzają jej najlepsze okazje do tego, aby mogła wykazać się wiedzą, inteligencją czy umiejętnością dedukcji, której nie powstydziłby się sam Sherlock Holmes. A trzeba dodać, że ma dopiero 11 lat. Strach się bać? ;)

DSC_0636